po poszukiwaniu już jakiejkolwiek pracy na wakacje, będąc zrezygnowana odebrałam telefon od koleżanki, że jest praca, czy się pisze na to. praca w ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem. nad tym samym jeziorem rodzice mają mały domek letniskowy (właściwie ja nazywam to chatką rybacka) więc kojarzę ośrodek a wioskę znam bardzo dobrze
głupi ma szczęście jak to mówią! jak dam radę to zostanę do końca wakacji.
w związku z moją nieobecnością jestem zmuszona zawiesić bloga aż do września...
mam nadzieję, że te z was które mnie obserwują i czytują notki nie zapomną o mnie ;-)
wyjazd mam w niedzielę rano tak więc już dziś piszę notkę bo przede mną wiele spraw do załatwienia jeszcze u mnie w mieście.
trzymajcie się ciepło, udanych wakacji! :*
PS. poniżej zamieszczam zdjęcia z poprzedniego roku :)
jeszcze w czarnych włosach... jakoś 3 lata wstecz chyba
tu moje paznokcie (nie tipsy, moje :)) troszkę już pozdzierane, z odrostem ale dla mnie były przepiękne i nosiłam jak najdłużej mogłam, z tego względu że nie chce mi się nigdy malować wzorków, wydziwiać, gdy krok dalej opala już słońce ;D